

3 : 1
Przeciętny kibic piłki nożnej (oczywiście poza Niemcami) zapewne nie wie, o kogo chodzi w przypadku drużyny gości. Podobnie było przed laty z Hoffenheim – projekt właściciela firmy SAP najpierw był wyśmiewany, a potem podziwiany – gdy jego 'Wieśniaki” zaczęły grać w europejskich pucharach.
Nie wiadomo, jak przyszłość czeka SC Elversberg – klub z niewielkiej mieściny położonej ok. 200 km na północny zachód od Stuttgartu, ale w niedzielne popołudnie mecz w Dusseldorfie był zdecydowanie „o coś” – gospodarze walczyli o uniknięcie spadku do 3 Ligi, agoście wręcz przeciwnie – o bezpośredni awans do najwyższej klasy rozgrywkowej Niemiec.
Na Merkur-Spiel Arena pojawiło się ponad 42 tysiące widzów ubranych w biało czerwone barwy. Muszę przyznać, że w zielonej kurtce, zielonych spodniach i zielonych butach przykuwałem zaciekawione spojrzenia tubylców. Fortuna wygrała z przyjezdnymi zdecydowanie, a wynik mógłby być bardziej okazały. Gdybym nie wiedział, to nigdy bym się nie domyślił, że jedna z drużyn do aspirant do występów w 1 Bundeslidze w przyszłym sezonie. Bardzo dobre wrażenie sprawiał w zasadzie tylko jeden zawodnik – nota bene kapitan i środkowy rozgrywający, bardzo sprawnie organnizujący grę zarówno ofnsywną jak i defensywną swojego zespołu. Brak jakichkolwiek gwiazd.
Niedzielna wygrana oznacza duży krok w zachowaniu bytu 2-ligowego, co z pewnością nie zaspokaja rzeszy tutejszych kibiców, którzy z pewnością czekają na awans do elity, z której Fortuna spadła w sezonie 20/21.
Jakość i rozmiary stadionu (ponad 50 tysięcy miejsc siedzacych) oraz zaangażowanie kibiców na odpowiednim poziomie już są. Teraz muszą się na niego wdrapać piłkarze, ale najpierw trzeba porządnie rozegrać dwa ostatnie mecze sezonu w 2 lidze.